Jak esbecy postrzegali Piekary CZ.II

Jak esbecy postrzegali Piekary CZ.II

Zasadniczą część swoich prac, funkcjonariusze SB rozpoczynają od opisu piekarskiego Sanktuarium, przypomnienia jego historii oraz historii samego miasta. Podsumowując ten fragment mjr Zygmunt Pabiasz pisze

Sanktuarium maryjne w Piekarach Śląskich jest jednym z kilku jakie działają w naszym kraju. Jednakże ze względu na fakt, że zlokalizowane jest w największym skupisku klasy robotniczej – bardzo istotna sprawą jest problem operacyjnego zabezpieczenia i kontroli odbywających się tam imprez.

Odbywające się we wszystkich sanktuariach imprezy religijne służą rozszerzaniu i popularyzacji kultu maryjnego ale są również wykorzystywane przez hierarchię do komentowania prowadzonej przez władze państwowe polityki wewnętrznej i zewnętrznej. Każda uroczystość ma charakter emocjonalny, działający na sferę uczuciowa wierzących.

Przechodząc do opisywania zagrożeń związanych z istnieniem w Piekarach Sanktuarium Matki sprawiedliwości mi Miłości Społecznej, Marian Chwedczuk i Andrzej Filipek piszą

Rok 1983, rok wizyty papieża Jana Pawła II w Polsce, stał się przełomowym momentem w dziejach funkcjonowania sanktuarium maryjnego w Piekarach Śląskich. Stało się to za przyczyna zintensyfikowanej działalności kleru diecezjalnego, który postanowił wykorzystać wizytę papieża do rozprzestrzenienia i nadania większego znaczeniu kultowi Matki Boskiej piekarskiej. Uwieńczeniem tej działalności kleru stał się pobyt Jana Pawła II na Śląsku. Fakt ten całkowicie podporządkowano „sprawie piekarskiej”. Począwszy od ukoronowania obrazu stanowi jeden z ważniejszych czynników umacniania wiary w cudowność obrazu, do osobistego zaangażowania się papieża Jana Pawła II w umacnianiu tego kultu.

Przytaczając i analizując fragment homilii, jaką wygłosił Ojciec Święty Jan Paweł II w dniu 20 czerwca 1983 roku w Katowicach-Muchowcu, funkcjonariusze śląskiej SB zwracają szczególną uwagę na sformułowanie „matka sprawiedliwości i miłości społecznej”.

Odnosi się ono, jak wynika z tekstu homilii, do Matki Boskiej Piekarskiej. Zapoznanie się z etymologią tego terminu pozwala pełniej zrozumieć istotę zagrożenia, jakie niesie ze sobą tzw. ewangelia pracy, której miejscem nauczania jest od kilku lat, piekarskie sanktuarium maryjne.

Według autorów pracy zatytułowanej Zagrożenia związane z funkcjonowaniem sanktuarium maryjnego w Piekarach Śląskich. Przeciwdziałania operacyjne realizowane w latach 1983-1986, termin taki został „ukuty” przez diecezjalna hierarchię w roku 1982, w okresie stanu wojennego. Miał on oznaczać, iż Matka Boska Piekarska staje się patronką uciśnionych mas robotniczych, do której robotnicy będą teraz mogli wznosić modlitwy o sprawiedliwość społeczną.

Tytuł ten posłużył także do umotywowania i usprawiedliwienia rozpoczętego w tym okresie nauczania ewangelii pracy, która stać się miała płaszczyzną, na której kler mógł negować i dyskredytować społeczną i socjalną działalność państwa i partii. Publiczna wypowiedź Jana Pawła II w tym samym duchu podczas pobytu na Śląsku była natomiast tylko oficjalnie wyrażona aprobatą dla działalności duchowieństwa diecezjalnego w tej kwestii.
Czując to poparcie hierarchia i kler diecezjalny, podejmuje różnego rodzaju działania i przedsięwzięcia organizacyjne mając na celu zgromadzenie, w ostatnią niedziele maja w sanktuarium piekarskim, jak największej ilości wiernych.

Pielgrzymki organizowane rokrocznie do piekarskiego Sanktuarium były od samego początku solą w oku komunistycznych władz. Lokalny aparat partyjno-państwowy prowadził systematyczną politykę ograniczania i utrudniania stanowych zgromadzeń piekarskich, zaś szczególna rola przypadała w tych działaniach organom bezpieczeństwa państwa. Struktury bezpieczeństwa PRL starały się objąć całościową inwigilacją aktywność pielgrzymkową, stosując metody jawne i tajne oraz prawne i bardzo często nie mające z prawem nic wspólnego. W celu odciągnięcia możliwie największej ilości osób od udziału w pielgrzymce, władze planowały organizować w jej rejonie, w godzinach przedpołudniowych szereg atrakcyjnych wydarzeń i imprez świeckich, a także zapewnić wyjątkowo atrakcyjny program w telewizji. Pomimo tego, działania SB nie przynosiły zamierzonych rezultatów, i, jak konstatowali sami funkcjonariusze, każdego roku w pielgrzymkach stanowych uczestniczyło coraz więcej pielgrzymów. Rozrost liczebny pątników, zdaniem Chwedczuka i Filipka powoduje „zagrożenie w postaci aktywizacji procesu chrystianizacji grup stanowo zawodowych;

środowisk młodzieżowych”. Jak wskazują w dalszej części swojej pracy(…) nie należy bagatelizować faktu, że na ograniczonej przestrzeni pod przewodnictwem kościoła rzymskokatolickiego zbiera się tak ogromna rzesza ludzi, np. mężczyzn. Niesie to za sobą szereg zagrożeń:

1. Jest dowodem możliwości mobilizacyjnych i siły kościoła, co zmusza władze administracyjne do liczenia się z tym faktem;
2. Stanowi potencjalne zagrożenie porządku i bezpieczeństwa publicznego, na „obrzeżu” tych imprez często dochodzi do ekscesów ulicznych, niekiedy specjalnie wywołanych celem nękania władz i organów porządkowych;
3. Poprzez takie działania jak wystąpienia księży, propaganda wizualna, pieśni, okrzyki, oklaski itp., o charakterze jątrzącym, wywołane zostają emocje i aktywność uczestników zgromadzenia wrogo nakierowaną na państwo i jego organy;
4. Pozwala klerowi katolickiemu szerzyć doktrynę społeczno-polityczną kościoła i tym samym próbować dyskredytować zasady ustrojowe socjalizmu;
5. Stanowi dla tzw. „opozycji politycznej” wygodną płaszczyznę dla zamanifestowania swej obecności w społeczeństwie i daje jej możliwość rozniecania aktywnej walki politycznej i eksponowania wrogich antysocjalistycznych treści.

Przechodząc do szerszego omówienia wyżej zaprezentowanych „zagrożeń”, śląscy esbecy podkreślają, iż za najważniejsze należy uznać te o charakterze „jątrzącym”, czyli wypowiedzi hierarchii i kleru katolickiego, „których ostrze skierowane jest na socjalistyczne państwo, jego organy i realizowana politykę”. Jako przykład takiej właśnie „jątrzącej” wypowiedzi autorzy pracy przytaczają wypowiedź księdza biskupa Janusza Zimniaka, ordynariusza diecezji katowickiej, jaką ten wygłosił w dniu 29 maja 1986 roku w trakcie tradycyjnej pielgrzymki mężczyzn i młodzieńców. Roztropną, ale przede wszystkim prawdziwą, opisująca Polskę taką jaka wówczas była wypowiedź księdza biskupa, Chwedczuk i Filipek przedstawiają jako „jakby stworzoną dla potrzeb niniejszej pracy, ponieważ zawiera większość elementów, jakie kler podnosił w poprzednich swoich wystąpieniach”. Uznając ją za skrajnie negatywną autorzy dość infantylnie piszą:

Po wysłuchaniu wystąpienia przeciętny słuchacz już nie ma wątpliwości kto jest temu winien, że nie ma mieszkania, że mało zarabia, że jego dzieci są źle wychowane, w końcu, że on sam źle i nieuczciwie pracuje. Oczywiście winna jest temu zła sytuacja społeczno-gospodarcza do jakiej doprowadziła władza, o czym poinformował go sam biskup, ubarwiając swą wypowiedź tragicznymi wypadkami na kopalni „Wujek”.

Widzimy więc, jak według wypracowanego schematu, kler katolicki destrukcyjnie wpływa na świadomość społeczną, starając się powodować aby przeciętny słuchacz utożsamiał władzę socjalistyczną jako przyczynę swoich niepowodzeń, a Kościół katolicki jako jedynego obrońcę i sojusznika. Mało tego, że winien utożsamiać władzę socjalistyczną, jako przyczynę niepowodzeń, winien w niej widzieć tego, który nim pogardza i zagraża jego godności.

Z zaniepokojeniem i oburzeniem śląscy esbecy odnotowują fakt, iż piekarskie pielgrzymki cieszą się zainteresowaniem zachodnich mediów. Tym razem pisze Pabiasz:

Na temat uroczystości w Piekarach Śląskich rozpisywała się prasa zagraniczna i wypowiadały wrogie rozgłośnie radiowe. Szczególnie w wrogi i tendencyjny sposób przedstawiały one uroczystości odbyte w dniu 22 maja 1966 roku. Uroczystości te były jednym z punktów programu „Millenium”. Prym w tej akcji wiodła „Wolna Europa” i „Radio Londyn”. Komentarze obejmowały czasookres przed uroczystością, dzień uroczystości oraz kilka dni po uroczystościach.

Jako przykład takiej właśnie „tendencyjnej” i „wrogiej” wypowiedzi mjr Zygmunt Pabiasz wskazuje informację Radia Wolna Europa z dnia pielgrzymki mężczyzn:

Prastary Śląsk wstał wcześnie, aby zdążyć na Wzgórze Kalwarii, jako centralny punkt nabożeństwa, procesji, manifestacji 1000-lecia chrześcijaństwa. W odróżnieniu od innych uroczystych dni w Piekarach Śląskich, w niedzielę 22 maja nie można było na okolicznych drogach zobaczyć tak dobrze znanego obrazu pielgrzymów wędrujących na piechotę z bliższych i dalszych osiedli. Tego dnia władze policyjne zakazały pieszych pielgrzymek do M.B. w Piekarach. Ruszyła więc ku śląskiej patronce olbrzymia rzeka wszelkiego rodzaju pojazdów. Autobusy, ciężarówki, auta osobowe, motocykle i rowery. Wszystko co mogło jechać płynęło wolno z szybkością kilku kilometrów na godzinę coraz potężniejszym strumieniem ku Piekarom. Aby ten potężny strumień nie miał zbyt łatwej drogi, milicja zrobiła 10 km objazd polnymi drogami. Obok pól zieleniejącego żyta, hałd węglowych i wież kopalni sunął ten przedziwny pochód. Około południa tłumy, które mimo tych przeszkód zgromadziły się na zielonych stokach Wzgórza Kalwaryjskiego w Piekarach Śląskich, osiągnęły ilość kilkuset tysięcy osób. Korespondenci zagraniczni oceniają ilość uczestników uroczystości od 300 do 400 tysięcy osób.

Nie mniej „jątrząco”, w opinii Pabiasza, wybrzmiewa informacja podana w RWE dzień przed Pielgrzymką:

W Polsce dzień 22 maja, nadchodząca niedziela, skupi uwagę narodu na Piekarach Śląskich, gdzie zapowiedziano milenijne uroczystości przed słynącą cudami Matką Boską z Piekar., patronka Śląska. Według z dawna już poczynionych przygotowań, do Piekar Śląskich zjada się pielgrzymi, przybędą biskupi z całego kraju, przyjedzie prymas ks. kard. Wyszyński. Na Wzgórzu Kalwaryjskim raz jeszcze, tym razem dla uczczenia polskiego chrześcijaństwa, zbierze się twardy w wierze i polskości lud śląski, zanosząc modły tak, jak je zanosił walcząc o swoje prawa, o wolność wiary i niepodległość ojczyzny. Bo w tych samych Piekarach Śląskich, gdzie na jednym wzgórzu patronuje Matka Boska, na drugim wapiennym wzgórzu, ponad stara ziemią kopalń wznosi się usypany w niepodległym dwudziestoleciu Kopiec Niepodległości.

Chwedczuk i Andrzej Filipek, wskazując na udział opozycjonistów w pielgrzymkach, jako kolejne zagrożenie wypływające z funkcjonowania Sanktuarium w Piekarach Śląskich.

Rokrocznie z pielgrzymką piekarską tzw. „opozycja polityczna” wiąże określone nadzieje. Nadzieje, które materializują się w dążeniach do destabilizacji życia w kraju i wykorzystywanie każdej sprzyjającej okazji do zademonstrowania swej obecności w życiu społecznym. Impreza piekarska, ze względu na swój masowy charakter sprzyja szczególnie podejmowaniu przez lokalna „opozycję” wrogich akcji mogących mieć charakter:

a. Prowokacyjnych prób zakłócania porządku publicznego poprzez kolportaż ulotek, czasopism bezdebitowych, rozwieszania transparentów z symbolami byłego związku zawodowego „Solidarność” itp.;
b. Występowania z inicjatywą zbierania podpisów pod petycjami skierowanymi do organów władzy;
c. Wygłaszania do wiernych mów o tendencyjnej treści;
d. Opłacani intencji o politycznym zabarwieniu;
e. Podejmowania działań w kierunku zapewnienia obecności w uroczystościach piekarskich przedstawicieli opozycji całego kraju, a szczególnie grup pielgrzymkowych z Warszawy i Gdańska.

Jak podkreślają esbecy tego typu zachowania cieszą się poparciem hierarchii kościelnej i wiernych. Jak uznają,

Podstawą do zajmowania takiego stanowiska przez hierarchię i kler diecezjalny, w sprawie działalności tzw. „opozycji politycznej” w toku pielgrzymki, jest to, że rozumieją oni, że tego typu elementy pozareligijne uatrakcyjniają zgromadzenie, powodując tym samym zwiększenie jego liczebności.

Materiał poglądowy dot. ośrodka pątniczego w Piekarach Śląskich [za: Archiwum IPN w Warszawie]

No Comments

Post a Comment